Mój sposób na obróbkę portretu

Zdjęcie po retuszu

CaptureOne → Photoshop

Na wstępie

Na wstępię zaznaczę, że artykuł skierowany jest raczej do osób, które swoje pierwsze kroki w Photoshopie postawiły już jakiś czas temu, a ich praca nie ograniczyła się do kadrowania zdjęć. W necie znajdziemy tysiące poradników, jak prawidłowo, a jak nie prawidłowo retuszować portret. W tym wpisie pokażę Wam mój sposób na obróbkę portretu. 

Daleki jestem od osądów w tym stylu, gdyż jeśli dana metoda jest dla kogoś wygodna, a efekt finalny przyjemny dla oka to portret jest wyretuszowany prawidłowo. Pomijam tu fotografię “produktową”- w cudzysłowie dlatego, że mam na myśli fotografię, gdzie to model jest po części produktem, a finalna fotografia trafia do druku wielkoformatowego, niekoniecznie na jednym urządzeniu i jej kolory oraz jakość muszą być zawsze high-end, by za każdym razem wyglądała tak, jak autor miał na myśli.

Przez kilka lat styczności z fotografią wypracowałem sobie różne tryby pracy dla różnych rodzajów fotografii, każdy z nich jest oczywiście na bieżąco dopracowywany, ale w formie jakiej istnieją obecnie sprawdzają mi się znakomicie- produkt końcowy może być drukowany bez zauważalnych błędów, wyświetlany w świetnej jakości na ekranach, a moja praca jest względnie szybka. Korzystam wyłącznie z CaptureOne w wersji 12 i Photoshopa w na bieżąco aktualizowanej wersji z Creative Cloud. Po testach różnych wynalazków typu Portraiture, czy PortraitPro zdecydowałem się zostać przy tych “pierwotnych” narzędziach, ponieważ mimo, że efekt był całkiem zadowalający, same programy wydały mi się pójściem na łatwiznę i szczytem lenistwa w procesie, którego podstawy sprowadzają się do minimalnej wiedzy z zakresu technik retuszerskich. 

SOOC

Zdjęcie wykonałem późnym, jesiennym popołudniem w zastanym naturalnym świetle i dosyć ocienionym miejscu.

Użyłem mojego Canona 6D i ulubionego 35mm 𝑓/1.4L USM bez jakichkolwiek lamp zewnętrznych. Spotkałem się wiele razy z opinią, że 35mm absolutnie nie nadaje się do portretu i powinno się korzystać od 50mm wzwyż. Bardzo się z tym nie zgadzam, 35mm jest dosyć trudną ogniskową w portrecie za sprawą dystorsji i w tym modelu akurat sporej aberracji na 𝑓/1.4. Wiele czasu zajęło mi nauczenie się tego obiektywu, ale od początku jego posiadania zakochałem się w obrazku jaki daje.

Dystorsja najwidoczniejsza jest tylko w określonych warunkach i przy specyficznym kącie fotografowania, co wcale nie oznacza, że działa na niekorzyść. Trzeba nauczyć się ją kreatywnie wykorzystać, albo zniwelować narzędziem korekcji obiektywu w CaptureOne. W 99% przypadków zostawiam zniekształcenie nieruszone. Winietowanie, które w tym obiektywie wynosi około -2EV na 𝑓/2, czyli gigantyczne, jest w moim wypadku zaletą, gdyż prace, które wykonuję najczęściej są znacznie przyciemnione w rogach, a w razie potrzeby efekt ten można bezproblemowo usunąć w postprocesie. Poza 85mm jest to dla mnie najlepsze narzędzie do portretowania.

Dokładne parametry na jakich fotografowałem znajdziesz pod zdjęciem obok.

Obraz SOOC

Canon 6D + Canon 35mm 𝑓/1.4L USM @ 𝑓/2 1/125s ISO 100

Sprzęt

Do pracy ze zdjęciami używam 17 calowego MacBooka Pro z (UWAGA!) połowy 2010r, który pod pokładem ma i7 z 2,66GHz, 8GB DDR3 GeForce 330M i terabajtowy dysk SSD. Sprzęt sprzed prawie dekady na codzień całkiem nieźle spisuje mi się w codziennej pracy i póki co nie mam w planie wymieniać go w najbliższej przyszłości. Sam retusz wykonuję przy pomocy Wacoma Intuos Pro S poprzedniej generacji. Często słyszę pytanie, czy można retuszować myszą. W jakikolwiek sposób by nie spojrzeć na tę kwestię, kategorycznie nie da się. Zaczynając od komfortu pracy samym nadgarstkiem, gdzie naszą precycję możemy mierzyć w milimetrach, a nie całym przedramieniem którego precyzję mierzymy już w centymetrach, poprzez możliwość wykrywania siły nacisku przez tablet, a kończąc na ergonomii przycisków znajdujących się na piórku i świetnego, bardzo funkcjonalnego Touch Ringa Wacoma.

Pracuję przy mało intensywnym świetle i obowiązkowo podświetlam listwą ledową obszar za matrycą laptopa, która ustawiona jest na około 40-50% jasności, by nie męczyć oczu wielogodzinną pracą. Dodatkową wygodę zapewniają gumowe podkładki pod nadgarstki.

Wywołanie Rawa

Wywołanie rawa zaczynam od zmiany krzywej filmu na spłaszczającą obraz krzywą z pogłębionymi cieniami, która swoim filmowym charakterem da mi za moment najlepszą kontrolę nad kontrastem i korekcją barw oraz wstępnym color gradingiem. Balans bieli zazwyczaj poprawnie ustawi mi już sam aparat i nie ma potrzeby modyfikowania go, z wyjątkiem sytuacji, gdy fotografuję w świetle żarówek lub studio. W cieniu Canon 6D radzi sobie świetnie. Zdjęcie zaczynam “kolorować” już na samym początku, gdyż lubię już od początku widzieć efekt zbliżony do końcowego. Uprzedzając wiadomości, że color grading wykonuje się na samym końcu końców, tuż przed wyostrzaniem: nigdy nie robię więcej niż jednej wersji kolorystycznej jednej fotografii i nie potrzebuję radykalnych zmian w późniejszych etapach, a jeśli wystąpiłaby taka potrzeba- faktycznie zrobiłbym to na samym końcu. Dosyć mocno w tym wypadku ochładzam cienie i delikatnie ocieplam półtony i światła. 

Poprawnie dobrałem parametry do oświetlenia panującego w miejscu sesji, więc nie mam potrzeby korygowania ekspozycji, a jedynie odzyskuję maksymalnie najjaśniejsze partie obrazu oraz przywracam odrobinę więcej szczegółów z cieni. Zależy mi na dosyć wyrazistym zdjęciu, więc podkręcam kontrast i jasność półtonów i świateł. Zmniejszam nasycenie całego obrazu, by w późniejszym etapie wrócić do tego samego lub większego, ale z innymi już kolorami. Dodaję jeszcze sporo winiety, by utrzymać ją na poziomie około -3EV.

Kolejno zabieram się za wstępne podkreślenie spojrzenia Dominiki maskując tęczówki i zwiększając nasycenie, jasność oraz kontrast i rozjaśniając najciemniejsze detale. Przejrzystością kontroluję mikrokontrast dodając tęczówce wydatniejszą strukturę. Podobnie podkreślam usta i bardzo płaską lewą stronę zdjęcia, którą nieco przyciemniam i zmieniam jej kontrast na około +17.

Tak przygotowanego rawa eksportuję w oryginalnej rozdzielczości do pliku *.PSD o 16 bitowej głębi kolorów, która da mi najszerszą rozpiętość tonalną i pozwoli najswobodniej nanosić nawet radykalne zmiany bez utraty informacji i kolorze.

 

Retusz

Po odpaleniu zdjęcia w photoshopie od razu włączam akcję tworzącą warstwy separacji częstotliwości. Biorąc pod uwagę fakt, że tą fotografią nie celuję w żaden sposób w oddanie całkowitego realizmu sceny, ograniczę się wyłącznie do metody Frequency Separation, która najszybciej pomoże mi uzyskać porcelanowy wygląd skóry Dominiki. Dodge & burn wykorzystam wyłącznie do kontrastowania.

Frequency Separation

Przy FS promień mediany ustawiam na 4, podyktowane jest to całkowitym usunięciem tekstury przy zachowaniu możliwie dużej ilości szczegółów na warstwie Low. Do wyrównania kolorów stosuję wygodny pędzel mieszający, a poprawność i dokładność wyrównania kontroluję włączając widoczność warstwy symulującej całkowite odwrócenie obrazu negatywowego na pozytywowy, czyli tak zwanej solaryzacji. Teksturę obrazu poprawiam owalnym pędzlem korygującym, któryego rozmiar za każdym razem ustawiam na minimalnie większy od usuwanej w danym momencie niedoskonałości. By lepiej znaleźć na zdjęciu plamki, które powinienem usunąć tworzę warstwę monochromatycznego mieszania kanałów, gdzie jako wyjściowy ustawiam szary, kanał niebieski na +200, zielony- 0 i reguluję kontrast czerwonym. Większość niedoskonałości skóry udało mi się już usunąć wraz z przebarwieniami, więc pozostały tylko te najdrobniejsze.

Dodge & Burn

Kolejno tworzę warstwy krzywych dla globalnego Dodge & Burn. Tryb mieszania obu ustawiam na Jasność. Zmiany, jakie wprowadziłem możecie zobaczyć na jednym ze zdjęć obok. Takie same warstwy tworzę dla lokalnego Dodge & Burn, by mieć możliwie jak największą i niezależną kontrolę nad siłą ich użycia. Skupiam się tu głównie nad mikrokontrastem oczu, włosów i innych drobnych elementów kadru.

Color Grading

Gradacja kolorystyczna ogranicza się tym razem wyłącznie do dwóch warstw gradientu ustawionych w tryb Rozjaśnianie. W tym trybie możemy kontrolować wypełnienie kolorem suwakiem Wypełnienie oraz siłę użycia suwakiem Krycie. Prawą stronę kadru nasycam w ten sposób kolorem UltraViolet z palety Pantone, by podkreślić barwę cieni, a promienie słoneczne w lewej części podciągam gradientem Primrose Yellow. Całość fotografii kontrastuję dodatkowo warstwą krzywych pogłębiając cienie i rozjaśniając jasne partie.

Sharpening

Na samym końcu pracy w Photoshopie wyostrzam zdjęcie dwoma warstwami z filtrem górnoprzepustowym ustwiając promień pomiędzy 1.5, a 3. Dolną ustawiam w trybie Łagodne Światło, a górną w Nakładka, której odcinam krycie świateł dla warstw poniżej. W tym zdjęciu wyostrzyłem wyłącznie tęczówki oczu, by uwydatnić ich szlistość, cała reszta obrazu jest wystarczająco wyraźna.

 

To tak w skrócie mój sposób na obróbkę portretu

Wiecie już jak wygląda moja praca z obrazem. W skrócie, tak naprawdę, bo opisując 30 minutowy proces retuszu jednego zdjęcia można by stworzyć pół aktualnej wikipedii. Nie jest to poradnik i wszelkie wartości w użytych narzędziach są podyktowane wyłącznie moją inwencją, a sam workflow na pewno w jakimś stopniu różni się od Waszego i na pewno od tego, który uchodzi za prawidłowy (istnieje taki?). U mnie sprawdza się doskonale i działa.

Przepis na zdjęcie znajdziecie tylko i wyłącznie we własnej głowie, a nie w internecie. Nie ma też znaczenia, jakich narzędzi i technik użyjecie do jego stworzenia. Ja zostaję z Photoshopem- za jego intuicyjność, prostotę i możliwości, które ogranicza tylko moja wyobraźnia.

Projekt #glass

#GLASS

Centrum Przesiadkowe Żory- miejsce, w którym realizuję projekt #GLASS zostało oddane do użytku początkiem września tego roku. Widząc dokończony budynek oraz grę światła na jego szklanej elewacji od razu pomyślałem, że koniecznie powinienem zrobić w nim zdjęcia. Nie był to nawet etap planów, a raczej żądza nowości na które miał pozwolić mi nowy budynek. Poza brakiem planów nie miałem również pojęcia co dokładnie znajduje się w środku, kogo chciałbym tam sfotografować, ani w jaki sposób to zrobić.

Myśl odeszła na moment w zapomnienie, a wróciła z chwilą, gdy przypomniałem sobie, że jakiś czas wcześniej bardzo wstępnie ustalałem współpracę z młodziutką Zosią. Bardzo szybko udało nam się ustalić dogodny termin i w połowie września Zosia wraz ze swoją mamą przyjechały do Żor. W powodu mojego lekkiego spóźnienia nie miałem za wiele czasu, by znaleźć dokładny punkt w którym chciałbym zacząć sesję i nie wyjść przy tym na kompletnie nieprzygotowanego (Patrycja, wybacz, że dowiadujesz się w ten sposób 🙂 ), ale idąc z parkingu w stronę Centrum dostrzegłem, że w jego elewacji, oprócz tego co znajduje się w środku doskonale odbijają się wszystkie szczegóły otoczenia zewnętrznego. Jest plan.

 

Sesja Zosi

Sporo czasu spędzam w Instagramach i Pinterestach. Sporo też widziałem tam portretów wykonanych przez witrynę kawiarni, księgarni, czy bistro i wiele z nich urzekło mnie swoim niepodrabialnym charakterem. Wybrałem wschodnią ścianę budynku, słońce dawało piękne tylne światło, a po zewnętrznej stronie malowały się nieregularne odbicia kształtów otoczenia. Buzia Zosi idealnie wpasowała mi się w klimat miejskich portretów, koncepcja była, więc do dzieła! Pierwszy klaps migawki i….

Jaki tam strzał migawki? Autofokus pogubił się na samym starcie, aparat nie był w stanie określić się na czym chciałby skupić ostrość- na odbiciu w szkle, na smugach na jego powierzchni, na oku Zosi, czy na tle za nią. Dramat. Kilka sekund błądzenia hiperfokalnej i klapa. Wydawało się, że pójdzie gładko… Drugie podejście zacząłem od ustawienia się dokładnie na wprost Zosi, w takim ustawieniu ograniczałem odbicia w szybie wyłącznie do odbicia mnie z aparatem w dłoniach i konturem mojej sylwetki dookoła Zosi. Trochę ograniczyło to efekt jaki docelowo chciałem uzyskać. Bez wcześniejszego doświadczenia w podobnych zdjęciach nie byłem w stanie wymyślić nic, czym mógłbym jeszcze bardziej urozmaicić bliki pierwszego planu, ale w pierwszym ostrym we właściwym punkcie zdjęciu zakochałem się natychmiast! Dokładnie w tym powyżej. Postanowiłem w tym momencie, że dopracuję pomysł i wrócę tu z kolejną sesją.

 

Gloria w deszczu

Tę sesję umawiałem od razu po sesji Zosi, gdzie już byłem pewien swojej koncepcji na nią. Napisała do mnie mama Glorii, przedstawiłem jej swoją wizję i zgraliśmy termin. Początkiem października było zimno i deszczowo, a ja zawsze marzyłem by popracować w taką właśnie pogodę. Lwią część moich sesji wykonuję w pogodę, która powszechnie uchodzi za sprzyjającą- ciepełko, słoneczko, kilka chmurek to oczywiście komfortowe warunki do fotografowania, ale chciałem wprowadzić trochę niepokoju do swoich prac pochmurnym i szarym dniem. Siadło! Kolorystyka odpowiadała mi już na poziomie podglądu w aparacie. Podciągnąłem oczywiście obróbką, ale o tym dalej. 

Większa część tej sesji odbyła się na zewnątrz Centrum Przesiadkowego, gdzie jako świetne tło posłużyło nam kilka autobusów, oraz ławki i drzewa otaczające budynek. Poszliśmy poniekąd w trochę inny styl samej już fotografii- gdzieś na granice mody i lifestyle, tam widziałem Glorię najkorzystniej. Wraz z mamą dziewczyny uznaliśmy, że w naszym mniemaniu sesja wypadła znakomicie.

Ciągle myślałem nad tym, jak “skomplikować” pierwszy plan. Odbicie z telefonu dzieliło kadr na dwa obrazy, a pryzmat w kształcie łezki, który wcześniej był moim ulubionym modyfikatorem miał zbyt prostą strukturę- szukałem wielu malutkich blików, a nie zaledwie kilku większych.

 

Martyna i kolor

Tym razem zamysł od początku był całkowicie inny. Planowaliśmy wyłącznie plac zabaw i kolorowe lokalizacje, sesja która tak naprawdę zainspirowała mnie do serii w Centrum Przesiadkowym. 

Zaczęliśmy według planu- zdjęcia w otoczeniu kolorowego placu zabaw,  w bardzo przemyślany i precyzyjny sposób rozmytego tła. Zdjęcie na kręcącej się karuzeli robiliśmy dobre piętnaście minut. Kolejna część sesji była już spontaniczna i ograniczona wyłącznie kreatywnością, stwierdziłem więc, że może by tak zahaczyć o CP? Było popołudnie bardzo słonecznego dnia. Ustawiłem się w tym samym miejscu co na poprzednich dwóch sesjach i trafiły do mnie kolory ciepłego, popołudniowego, powoli zmierzającego w stronę zachodu słońca kontrastującego z cieniem o specyficznie niebieskiej barwie, którą dawało niebo odbite w szkle budynku. Wyobraźnia spotęgowała oczywiście efekt, ale ten aspekt zawsze można przywrócić i urzeczywistnić obróbką. Ostre jeszcze słońce wzmocniło i wyostrzyło bliki w szybie (w międzyczasie zastanowiłem się, czy na pierwszy plan nie wrzucić przed obiektyw tęczy stworzonej suncatcherem, ale jaskrawy zielony i czerwony całkowicie nie grał mi z kolorami zastanymi na miejscu), wiedziałem już też jak oszukać autofocus.

Wracając do domu miałem już w głowie kompletny plan na obróbkę i wiedziałem czego konkretnie powinienem użyć do aranżacji pierwszego planu zdjęcia. 

 

Natalia, w punkt

Z Natalią poznałem się ponad rok temu na sesji w hotelu Korona. Szybko złapaliśmy kontakt i zrobiliśmy wspólnie jeszcze kilka sesji, o ile dobrze liczę jest to nasza piąta. I pierwsza stricte portretowa.

Właśnie fakt, że wcześniej już współpracowaliśmy pozwolił zrozumieć się na tyle, że efektu byłem pewien zanim się spotkaliśmy. Nie myliłem się. Mogłem spokojnie skupić się na szukaniu światła i kontrastowych odblasków, wiedząc, że za każdym razem wcisnę spust migawki Natalia świetnie spisze się po drugiej stronie obiektywu.Tym razem zamiast pryzmatu i suncatchera zabrałem ze sobą spory kawałek folii celulozowej (celofanu). Ustawiony bezpośrednio w otoczeniu obiektywu ustawionego na pełny otwór przysłony dał efekt jakiego oczekiwałem. Trafiony! Wzbudzaliśmy spore zainteresowanie na dworcu, a do tego doszło głośnie szeleszczenie gniecionego przeze mnie celofanu. Z każdym ruchem mojej dłoni w odbiciach w szybie pojawiały się coraz różniejsze wzory zmiętej folii, która nieregularnie załamywała światło tworząc co chwila inną kompozycję. Zachodzące słońce dało jeszcze cieplejsze niż ostatnio światło i skontrastowało chłód niebieskiego nieba w cieniach. 

Ta sesja wyszła dokładnie w taki sposób jaki sobie wcześniej wyobraziłem. W każdym aspekcie. Cała magia jest już w surowym zdjęciu, a cała obróbka ogranicza się do zaledwie kilkunastu minut.

 

Projekt

Sesja Natalii była punktem w którym postanowiłem, że postaram się stworzyć więcej prac w podobnym klimacie i pokazać, że nawet w jedno miejsce może być kreatywnie wykorzystane na setki różnych sposobów. Każdą z sesji w Centrym Przesiadkowym Żory wykonuję zawsze na tych samych trzech metrach kwadratowych wschodniej ściany. 

Nie mówimy jeszcze nawet o zakończeniu, w kolejce mam jeszcze dwie sesje, które czekają na obróbkę, opis tutaj i publikację, więc wpis będzie aktualizowany na bieżąco. Zapraszam tym samym do śledzenia mojego Instagrama, gdzie na pewno nie ominie Was informacja o kolejnej publikacji. Kwestie techniczne projektu #GLASS omówię w kolejnym wpisie, który otworzy kategorię “Dla Fotografów” na moim blogu.

 

PS. Cichutko wspomnę, że projekt doczekał się akceptacji i zostanie opublikowany nie tylko w formie cyfrowej.

W Pałacu

Sesja buduarowa w Pałacu Borynia

Instagram stał się świetnym narzędziem do pozyskiwania nowych kontaktów- trzeba przyznać. Karolinę znam właśnie stąd. 

Nie umawialiśmy się zbyt długo, od razu oboje wiedzieliśmy jakich kadrów szukamy i stuprocentowo udało nam się je zrobić. Na pierwszy ogień poszło mega klimatyczne okno, które rzuca się w oczy od samego już wejścia do apartamentu. Piękne tylne światło wyrównaliśmy najpierw błyskiem od frontu, który niestety zepsuł cały klimat. Postawiliśmy więc wyłącznie na światło zastane. Efekt? W połączeniu z brakiem stresu i niewymuszoną zmysłowością w pozowaniu Karoliny, oraz naturalnym i subtelnym światłem zgarnęliśmy czarujące zdjęcia jeszcze przed ich obróbką.

Podczas bardzo kobiecej sesji w pięknym apartamencie Pałacu Borynia było sporo śmiechu, parapet jest tak wąski, że nawet szczuplutka Karolina miała niemały problem się na nim utrzymać, a okno jest na tyle wysoko, że niski ja musiałem nakombinować się, by nie strzelać wyłącznie z worm’s-eye view.

Mega wielkie dzięki, Karolina, za zajebiście luźną atmosferę i zaufanie, a firmie Dream Lingerie za przepiękny komplecik, który podkreślił koronkami delikatność i subtelność ujęć.

Sesja na polu kukurydzy

Sesja Moniki na polu kukurydzy

W zeszłym roku próbowaliśmy z Moniką wykonać podobną sesję w polu słoneczników, nie siadło nie dlatego, że nie znaleźliśmy pola słoneczników w okolicy, a dlatego, że samo pole wyglądało jakby przeszedł przez nie huragan. W tym roku postanowiliśmy ułatwić sobie nieco zadanie i wykorzystać kukurydzę- nie ma szans nie znaleźć miejsca, które nie nada się na sesję, a my trafiliśmy na nie od razu i to w bliskiej okolicy. Sesja w słonecznikach przesunięta o kolejny rok.

Pokrzyżować plany chciała nam tylko pogoda, wiatr przewracał lampę z parasolką i wrzucał niespodziewanie w zaplanowany kadr liście. Nie było wcale łatwo uchwycić dobrego memontu w tym gąszczu, ale nie odpuściliśmy. W niecałą godzinę zrobiliśmy około stu zdjęć, część wylądowała, niestety w koszu, ale spora większość wyszła, naszym zdaniem idealnie. Jest w czym wybierać! 

 

Sesja Mileny na skateparku

Sesja na skateparku

Od dłuższego czasu już miałem w planach ponownie zaprosić Milenę na sesję, jednak codzienne obowiązki i praca zmusiły mnie do odwlekania tego. Milena odezwała się do mnie w idealnym momencie. Tak, ta sesja też była poniekąd spontanem.
Ustalając tematykę sesji miejsce do jej wykonania było już oczywiste. Nie zawiedliśmy się też na otoczeniu- skatepark był pełen ludzi z zajawką. Tutaj też ogromnie dziękujemy Wojtkowi za pomoc w urozmaiceniu nam drugiego planu na fotografiach. Oczywiście zobaczycie go w akcji jeszcze na paru zdjęciach.
Samą współpracę z Mileną mogę opisać jednym słowem: REWELACJA. Mimo kilku niebezpiecznych momentów potrafiła przełamać strach pozując, gdy Wojtek przelatywał kilkanaście centymetrów nad jej głową, a wiatr co chwila przewracał na nią statyw z zawieszoną blendą.

Zauważyliście też pewnie, że styl zdjęcia odbiega całkowicie od tego, który widzicie na pozostałych. Dlaczego akurat tak “komiksowo”? Nie mogłem powstrzymać się, by nie podkreślić charakteru sesji i atmosfery podczas niej panującej- właśnie obróbką. Było kolorowo, gorąco i wiele się działo .

Spacerowa sesja Wiktorii

Plener na Orliku

Na zdjęcia nie mieliśmy ustalonego precyzyjnie planu. Po wymianie kilku pinterestowych inspiracji i biorąc pod uwagę fakt, że fajnie gdyby sesja miała charakter lekko sportowy, uznaliśmy, że Orlik przy Szkole Podstawowej nr 3 w Żorach będzie bardzo odpowiednim miejscem na kilka(naście kadrów).⁠

Dlaczego piszę o wymianie pinterestowych inspiracji? Nigdy nie pozwalam sobie na to by moje zdjęcia były piksel w piksel identyczne z czyimiś pracami. Zwyczajny plagiat. Sesje zaplanowane od początku do końca i zapięte na ostatni guzik są dla mnie czymś zupełnie obcym, polegam wyłącznie na własnym flow i umiejętnościach aktorskich i mimicznych modelki.

Cała nasza sesja odbyła się w najgorszej (?) godzinie dla fotografa. Zaczęliśmy w samo południe co równa się ostrym cieniom, mrużeniem oczu modelki, bardzo niecelnym autofocusem pod słońce i na dobitkę zupełnie nieczytelnym wyświetlaczem w aparacie. Osobiście bardzo lubię pracować w pełnym słońcu, pomimo tych wszystkich uniedogonień zdjęcia mają niepowtarzalny klimat- ocienione miejsca dają piękne, miękkie światło. Ustawiam czas migawki na jak najkrótszy by nie przepalić świateł, ale też po to by móc korzystać z niskich przysłon. Głębokie cienie wypełniam przeważnie białą blendą (złotą też lubię, ale o takiej porze zbyt ociepla cały kadr, gdzie ja w cieniach wolę raczej chłodne tony. Korzystam z niej wyłącznie w bardzo pochmurne dni.) lub lampą reporterską z transparentną parasolką.

Większość ujęć wykonałem oczywiście moim ulubionym Canonem 35mm 𝑓/1.4L- najlepsze moim zdaniem i niezastąpione narzędzie przy fotografowaniu całej sylwetki.

Sesja Portretowa Karoliny

Podziałaliśmy w markecie

Tak, zdarzyło mi się po raz pierwszy wykonać kilka fot w sklepie. Zainspirowany wieloma kadrami odkrytymi na Pintereściie, gdzie moją uwagę przykuło bardzo różnorodne tło, postanowiłem spróbować sam wykonać takie zdjęcia.

Dzięki uprzejmości kierowniczki sklepu mieliśmy z Karoliną kilka minut na wykonanie kilku zdjęć na terenie sklepu. Nie myliłem się, wystarczy kilka kroków, żeby skomponować całkowicie nową scenerię. Żałuję tylko, że czasu nie było aż tyle by poszwędać się po całym sklepie, przez co ograniczyliśmy się wyłącznie do jednej alejki. Jeden kadr strzelony w Biedronce zdziałaliśmy całkowicie spontanicznie wchodząc tylko po coś do picia, a że jedna z alejek była całkowicie pusta, bez namysłu postanowiliśmy strzelić portrecik.

Jestem w stu procentach pewien, że na pewno powtórzę taką akcję jeszcze nie raz.

Z technicznych aspektów: miejscówka idealna! Jednolite i bardzo miękkie światło pozwoliło zniwelować ostre cienie. Zero blendy, zero lampy. Wydaje mi się, że w tych warunkach śmiało możnaby uzyskać wile bardzo różnych efektów. Ja postawiłem na miękkie rozmycie używając maksymalnego otworu przysłony (Tutaj mój ulubiony Canon 35mm 𝑓/1.4), a w postprodukcji zmniejszajac znacznie nasycenie całego obrazu i dodając kilka flar, które delikatnie przysłaniają elementy tła, które mogłyby odwracać uwagę widza od głównego tematu. Retusz- bardzo delikatny okazał się wystarczający.

Na sesję zabierz ze sobą przyjaciółkę

A najlepiej wszystkie!

Mnóstwo jest w necie rodzinnych, ciążowych, i indywidualnych sesji. A gdyby tak złapać na fotografii Waszą przyjaźń? Jaką pamiątką będą te zdjęcia, do których będziecie wracać za kilka lat, jak świetną zabawą będzie wymyślenie scenariusza sesji i sama jej realizacja. A kto wie, może za kilkanaście lat odważycie się zrobić taką samą sesję, by zobaczyć, że Wasza miłość wcale się nie zestarzała?

Do dzieła!

Zbierzcie swoje grono, zaplanujmy sesję i zamieńmy którykolwiek z pakietów mojej oferty sesji indywidualnych na sesję przyjaciół. Koszta rozbijemy na ilość osób obecnych na sesji.

Pakiety

Retusz w 4 minuty #4

Jeszcze raz Sonia, zdjęcie z tej samej sesji z której retusz widzieliście w zeszłym tygodniu. Światło zastane żarówkowe plus reporterka przez parasolkę.

Z postprodukcją zmieściłem się tym razem w 30 minutach- żadnych skomplikowanych rzeczy. Standardowo frequency separation i globalnie dodge&burn. Na sam koniec preset w C1 i podciągnięcie kontrastu.

Zdjęcie

Canon 6D I

Canon 85mm f/1.8 EF USM

@

ISO 100 1/500s f/1.8

Retusz

CaptureOne 12 → Photoshop CC → CaptureOne 12

Frequency Separation

Dodge & Burn

Porównanie
sonia sesja buduarowa śląsk żorysonia sesja buduarowa śląsk żory

Retusz w 4 minuty #3

Świetna sesja z Sonią. Pracowaliśmy w apartamencie hotelu Korona w Rybniku. Brak światła dziennego wymusił na nas pracę w zastanym świetle żarówek, ale standardowo doświetlałem zewnętrzną reporterką z transparentną parasolką. Bardzo przyzwyczaiłem się już do tego zestawu- jest mega mobilny i lekki, a ja nie lubię targać ze sobą nawet tych składanych softboxów, które i tak mają swój gabaryt.

Sam retusz- standardowo, po mojemu: usuwanie niedoskonałości i wyrównanie przebarwień skóry za pomocą frequency separation, globalnie dodge & burn, by dodać kontrastów i rozświetlić jasne partie obrazu. Świetna kondycja cery Soni bardzo ułatwiła pracę, obyło się bez skomplikowanych zabiegów.

Jedyną większą modyfikacją było usunięcie sporego kosmyka włosów, który opadł na ramię Soni. Zdjęcie było już w fazie zapisu, jednak zdecydowałem, że kosmyk wprowadza troszkę bałaganu.

Zakończyłem pracę w CaptureOne12 nakładając i modyfikując autorski preset przeznaczony właśnie do sesji z takim oświetleniem.

Zdjęcie

Canon 6D I

Canon 35mm f/1.4L EF USM

@

ISO 100 1/200s f/2,2

Retusz

CaptureOne 12 → Photoshop CC → CaptureOne 12

Frequency Separation

Dodge & Burn

Porównanie
sonia sesja buduarowa śląsk żorysonia sesja buduarowa śląsk żory

Polityka Prywatności
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy
Youtube
Consent to display content from Youtube
Vimeo
Consent to display content from Vimeo
Google Maps
Consent to display content from Google