Sesja na polu kukurydzy

Sesja Moniki na polu kukurydzy

W zeszłym roku próbowaliśmy z Moniką wykonać podobną sesję w polu słoneczników, nie siadło nie dlatego, że nie znaleźliśmy pola słoneczników w okolicy, a dlatego, że samo pole wyglądało jakby przeszedł przez nie huragan. W tym roku postanowiliśmy ułatwić sobie nieco zadanie i wykorzystać kukurydzę- nie ma szans nie znaleźć miejsca, które nie nada się na sesję, a my trafiliśmy na nie od razu i to w bliskiej okolicy. Sesja w słonecznikach przesunięta o kolejny rok.

Pokrzyżować plany chciała nam tylko pogoda, wiatr przewracał lampę z parasolką i wrzucał niespodziewanie w zaplanowany kadr liście. Nie było wcale łatwo uchwycić dobrego memontu w tym gąszczu, ale nie odpuściliśmy. W niecałą godzinę zrobiliśmy około stu zdjęć, część wylądowała, niestety w koszu, ale spora większość wyszła, naszym zdaniem idealnie. Jest w czym wybierać! 

 

Sesja Mileny na skateparku

Sesja na skateparku

Od dłuższego czasu już miałem w planach ponownie zaprosić Milenę na sesję, jednak codzienne obowiązki i praca zmusiły mnie do odwlekania tego. Milena odezwała się do mnie w idealnym momencie. Tak, ta sesja też była poniekąd spontanem.
Ustalając tematykę sesji miejsce do jej wykonania było już oczywiste. Nie zawiedliśmy się też na otoczeniu- skatepark był pełen ludzi z zajawką. Tutaj też ogromnie dziękujemy Wojtkowi za pomoc w urozmaiceniu nam drugiego planu na fotografiach. Oczywiście zobaczycie go w akcji jeszcze na paru zdjęciach.
Samą współpracę z Mileną mogę opisać jednym słowem: REWELACJA. Mimo kilku niebezpiecznych momentów potrafiła przełamać strach pozując, gdy Wojtek przelatywał kilkanaście centymetrów nad jej głową, a wiatr co chwila przewracał na nią statyw z zawieszoną blendą.

Zauważyliście też pewnie, że styl zdjęcia odbiega całkowicie od tego, który widzicie na pozostałych. Dlaczego akurat tak “komiksowo”? Nie mogłem powstrzymać się, by nie podkreślić charakteru sesji i atmosfery podczas niej panującej- właśnie obróbką. Było kolorowo, gorąco i wiele się działo .

Spacerowa sesja Wiktorii

Plener na Orliku

Na zdjęcia nie mieliśmy ustalonego precyzyjnie planu. Po wymianie kilku pinterestowych inspiracji i biorąc pod uwagę fakt, że fajnie gdyby sesja miała charakter lekko sportowy, uznaliśmy, że Orlik przy Szkole Podstawowej nr 3 w Żorach będzie bardzo odpowiednim miejscem na kilka(naście kadrów).⁠

Dlaczego piszę o wymianie pinterestowych inspiracji? Nigdy nie pozwalam sobie na to by moje zdjęcia były piksel w piksel identyczne z czyimiś pracami. Zwyczajny plagiat. Sesje zaplanowane od początku do końca i zapięte na ostatni guzik są dla mnie czymś zupełnie obcym, polegam wyłącznie na własnym flow i umiejętnościach aktorskich i mimicznych modelki.

Cała nasza sesja odbyła się w najgorszej (?) godzinie dla fotografa. Zaczęliśmy w samo południe co równa się ostrym cieniom, mrużeniem oczu modelki, bardzo niecelnym autofocusem pod słońce i na dobitkę zupełnie nieczytelnym wyświetlaczem w aparacie. Osobiście bardzo lubię pracować w pełnym słońcu, pomimo tych wszystkich uniedogonień zdjęcia mają niepowtarzalny klimat- ocienione miejsca dają piękne, miękkie światło. Ustawiam czas migawki na jak najkrótszy by nie przepalić świateł, ale też po to by móc korzystać z niskich przysłon. Głębokie cienie wypełniam przeważnie białą blendą (złotą też lubię, ale o takiej porze zbyt ociepla cały kadr, gdzie ja w cieniach wolę raczej chłodne tony. Korzystam z niej wyłącznie w bardzo pochmurne dni.) lub lampą reporterską z transparentną parasolką.

Większość ujęć wykonałem oczywiście moim ulubionym Canonem 35mm 𝑓/1.4L- najlepsze moim zdaniem i niezastąpione narzędzie przy fotografowaniu całej sylwetki.

Sesja Portretowa Karoliny

Podziałaliśmy w markecie

Tak, zdarzyło mi się po raz pierwszy wykonać kilka fot w sklepie. Zainspirowany wieloma kadrami odkrytymi na Pintereściie, gdzie moją uwagę przykuło bardzo różnorodne tło, postanowiłem spróbować sam wykonać takie zdjęcia.

Dzięki uprzejmości kierowniczki sklepu mieliśmy z Karoliną kilka minut na wykonanie kilku zdjęć na terenie sklepu. Nie myliłem się, wystarczy kilka kroków, żeby skomponować całkowicie nową scenerię. Żałuję tylko, że czasu nie było aż tyle by poszwędać się po całym sklepie, przez co ograniczyliśmy się wyłącznie do jednej alejki. Jeden kadr strzelony w Biedronce zdziałaliśmy całkowicie spontanicznie wchodząc tylko po coś do picia, a że jedna z alejek była całkowicie pusta, bez namysłu postanowiliśmy strzelić portrecik.

Jestem w stu procentach pewien, że na pewno powtórzę taką akcję jeszcze nie raz.

Z technicznych aspektów: miejscówka idealna! Jednolite i bardzo miękkie światło pozwoliło zniwelować ostre cienie. Zero blendy, zero lampy. Wydaje mi się, że w tych warunkach śmiało możnaby uzyskać wile bardzo różnych efektów. Ja postawiłem na miękkie rozmycie używając maksymalnego otworu przysłony (Tutaj mój ulubiony Canon 35mm 𝑓/1.4), a w postprodukcji zmniejszajac znacznie nasycenie całego obrazu i dodając kilka flar, które delikatnie przysłaniają elementy tła, które mogłyby odwracać uwagę widza od głównego tematu. Retusz- bardzo delikatny okazał się wystarczający.

Na sesję zabierz ze sobą przyjaciółkę

A najlepiej wszystkie!

Mnóstwo jest w necie rodzinnych, ciążowych, i indywidualnych sesji. A gdyby tak złapać na fotografii Waszą przyjaźń? Jaką pamiątką będą te zdjęcia, do których będziecie wracać za kilka lat, jak świetną zabawą będzie wymyślenie scenariusza sesji i sama jej realizacja. A kto wie, może za kilkanaście lat odważycie się zrobić taką samą sesję, by zobaczyć, że Wasza miłość wcale się nie zestarzała?

Do dzieła!

Zbierzcie swoje grono, zaplanujmy sesję i zamieńmy którykolwiek z pakietów mojej oferty sesji indywidualnych na sesję przyjaciół. Koszta rozbijemy na ilość osób obecnych na sesji.

Pakiety

Retusz w 4 minuty #4

Jeszcze raz Sonia, zdjęcie z tej samej sesji z której retusz widzieliście w zeszłym tygodniu. Światło zastane żarówkowe plus reporterka przez parasolkę.

Z postprodukcją zmieściłem się tym razem w 30 minutach- żadnych skomplikowanych rzeczy. Standardowo frequency separation i globalnie dodge&burn. Na sam koniec preset w C1 i podciągnięcie kontrastu.

Zdjęcie

Canon 6D I

Canon 85mm f/1.8 EF USM

@

ISO 100 1/500s f/1.8

Retusz

CaptureOne 12 → Photoshop CC → CaptureOne 12

Frequency Separation

Dodge & Burn

Porównanie
sonia sesja buduarowa śląsk żorysonia sesja buduarowa śląsk żory

Retusz w 4 minuty #3

Świetna sesja z Sonią. Pracowaliśmy w apartamencie hotelu Korona w Rybniku. Brak światła dziennego wymusił na nas pracę w zastanym świetle żarówek, ale standardowo doświetlałem zewnętrzną reporterką z transparentną parasolką. Bardzo przyzwyczaiłem się już do tego zestawu- jest mega mobilny i lekki, a ja nie lubię targać ze sobą nawet tych składanych softboxów, które i tak mają swój gabaryt.

Sam retusz- standardowo, po mojemu: usuwanie niedoskonałości i wyrównanie przebarwień skóry za pomocą frequency separation, globalnie dodge & burn, by dodać kontrastów i rozświetlić jasne partie obrazu. Świetna kondycja cery Soni bardzo ułatwiła pracę, obyło się bez skomplikowanych zabiegów.

Jedyną większą modyfikacją było usunięcie sporego kosmyka włosów, który opadł na ramię Soni. Zdjęcie było już w fazie zapisu, jednak zdecydowałem, że kosmyk wprowadza troszkę bałaganu.

Zakończyłem pracę w CaptureOne12 nakładając i modyfikując autorski preset przeznaczony właśnie do sesji z takim oświetleniem.

Zdjęcie

Canon 6D I

Canon 35mm f/1.4L EF USM

@

ISO 100 1/200s f/2,2

Retusz

CaptureOne 12 → Photoshop CC → CaptureOne 12

Frequency Separation

Dodge & Burn

Porównanie
sonia sesja buduarowa śląsk żorysonia sesja buduarowa śląsk żory

2018 wiele zmienił

Czas zakończyć

najważniejszy chyba dotychczas rok w mojej fotograficznej działalności. Jaki on był? Pełen zmian, decyzji (złych i dobrych), poszukiwań, minął mi naprawdę bardzo szybko, a to za sprawą wielu sesji, wydarzeń rodzinnych, reportaży i obróbki tysięcy zdjęć. Wkładając szampana do lodówki by powitać 2019 schłodzonym, pomyślałem “Było super. Szoda, że tak krótko”.

W 2018 rozwinąłem się w wielu dziedzinach, porzucając inne już na stałe Nie przeciągając zbytnio wstępu, moje podsumowanie 2018 roku:

Jak się zaczął?

Studyjnie. Po świątecznych minisesjach, chciałem przez jakiś czas podziałać w trochę innych tematach, a że nie było do tej pory okazji by wykorzystać kilka ciekawych technik i trików w retuszu, postawiłem na beauty i portret studyjny. Już wcześniej bardzo odnajdywałem się w tym temacie, a moje portfolio aż wołało w tamtym momencie o coś świeżego. Udało się zrobić kilka sesji m. in. z Dominiką, Olą i Wiktorią. Dzięki Adamowi, którego studio wynajmowałem (gorąco polecam fotografom Studio Po Zmroku) miałem wiele okazji by poeksperymontować ze światłem, a miedzy sesjami szlifowałem uparcie swój retusz. Do marca spędziłem chyba ze sto razy więcej czasu przed komputerem niż z aparatem w ręku, pożądane efekty były coraz lepsze i  uzyskiwałem coraz szybciej. Mimo, że odpuściłem wtedy wiele sesji, była to świetna decyzja i jestem pewien, że nie zmarnowałem tego czasu.

W międzyczasie ogarnąłem kilka reportaży, sesji rodzinnych oraz dziecięcych. Tych ostatnich coraz mniej i z coraz większą niechęcią- nastał wtedy moment w którym zrezygnowałem z ich wykonywania całkowicie. To nie tak, że nie lubię fotografować dzieci. Lubię, sprawia mi ogromną radość fotografowanie dzieci… Swoich. Teraz już tylko i wyłącznie, nie z powodu samych dzieci, a rodziców. Pech chciał, że trafiałem najczęsciej na takich, którzy za to, że dziewczynka na zdjęciu płacze, a chłopczyk ma nie taką minę jakby chcieli, potrafili winą obarczyć mnie. Szkoda moich nerwów. Podzękuję.

Plenery

W kwietniu zaczął się mój sezon ślubny. Sesje indywidualne zeszły automatycznie na drugi plan, jednak kilkanaście udało mi się w kalendarz wrzucić. Nie chcąc marnować coraz lepszej pogody, wiosennych kolorów na zamknięte studio postawiłem na plenery. Spontaniczne plenery. Nie zrażając się pogodą, ostrym słońcem postanowiłem udowodnić sobie, że dobre zdjęcie nie wymaga ładnego otoczenia i można je zrobić wszędzie i o każdej porze, zacząłem robić coraz więcej zdjęć pod słońce, używać jak najmniej sprzętu (pracowałem praktycznie cały czas pięćdziesiątką 1.4 Canona, nie używałem lampy, a blenda, którą ze sobą zabierałem złożona mieściła się w kieszeni), a do uzyskania ciekawych efektów używać rzeczy z otoczenia zastanego w plenerze. Pojawiało się dużo nieostrości wykonanych liściem, czy foliową torebką oraz refleksów świetlnych wykonanych telefonem. Zaopatrzyłem się wtedy w pryznat i suncatcher, które odblokowały mi nową, kreatywną drogę do tworzenia. Moje sesje w plenerze zaczęły wyglądać jak zwykłe spacery, spontanicznie zacząłem wykorzystywać krótkotrwale padające w jakieś miejsce promienie słońca czy fotografować przez brudne szyby przystanków autobusowych. Za świetne prace z tamtego czasu bardzo serdecznie dziękuję Asi, Monice i Sylwii.

Czarno białe lato

Mimo, że było bogate w wiele kolorowych chwil, moje fotografie stały się szare. Sam do końca nie wiem, jak to się stało, ale któregoś dnia pijąc ranną kawę i przeglądając pinteresta zdałem sobie sprawę, że nigdy nie robiłem czarno białych zdjęć. Szybko pojawiła się okazja, po raz drugi spotkałem się z Asią. Tym razem nie w plenerze, a w jej mieszkaniu na zmysłowej sesji kobiecej. Zaznaczyłem z góry, że zdjęcia będą czarno białe (jedno kolorowe tylko wtedy popełniłem). Pozwoliło mi to lepiej kierować uwagę widza na przekaz fotografii, a nie tylko na jej walory kolorystyczne, odkryłem w tym ogromną moc. Szybko się w tym odnalazłem.

Po raz kolejny spotkałem się również z Moniką na dwóch sesjach promujących bieliznę marki Panache. Nauczyłem się przykładać znacznie więcej uwagi do detali ciała, oraz wypełniać nimi kadry. Jestem ogromnie dumny z tych sesji, ponieważ fotografie ukazały się w magazynie Modna Bielizna, czarno biały styl znowu się sprawdził, a ja przekonałem się, że moja otwartość bardzo ulatwia mi kontakt podczas sesji buduarowych. Zacząłem przebudowywać portfolio.

Lato było też bogate w wesela. Nie tylko fotograficznie. Byłem na dwóch weselach moich rodziców, którzy po kilku latach po rozwodze, oboje znaleźli na nowo swoje drugie połówki. Niesamowicie wiele radości sprawiło mi ich szczęście, miałem okazję sfotografować trzęsące się ręce ojca nakładającego obrączkę swojej wybrance, oraz podróżować ponad tysiąc kilometrów w jedną stronę, by usłyszeć “…bis der Tod uns scheidet.” i przekonać się jak bardzo boli głowa po niemieckim, zakrapianym obficie winem, weselu.

Zmysłowo

I tak się zaczęło. Końcem lata postanowiłem, że znacznie zawężę swoją działalność. Koniec z robieniem wszystkiego, a jednocześnie niczego konkretnego. Założyłem działalność gospodarczą i przestałem fotografować. Brzmi paradoksalnie, ale czarno białe zdjęcia pozwoliły mi zobaczyć więcej fotografii w fotografii. Zacząłem patrzeć. Na uczucia, spojrzenia, gesty, mowę ciała. Podczas sesji zacząłem skupiać się nie na samym fotografowaniu, a na rozmowie, kadry przyjdą same. Może nie uwierzycie, ale to działa, mam od tego czasu ze 100GB dowodów, że zdjęcia nie są precyzyjnym ustawieniem światła i ostrości, doborem parametrów, pięknym miejscem czy nieskazitelną urodą. Zrozumiałem też, że nie robię tego tylko dla pieniędzy. Odkąd prowadzę własną firmę (wrzesień) przestałem “brać wszystko, jak leci”. Mój model (modelka najczęściej, nie oszukujmy się) jest moim rozmówcą, a jeśli się nie dogadamy- obie strony będą niezadowolone. I kolejny raz- to działa. Moja firma się rozwija, a modeli zostały dwie grupy- “mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy” i “dzięki za polecenie innego fotografa”.

Samo założenie działaności było dla mnie wielkim krokiem naprzód. Nie zrobiłem tego, by załapać się na jakieś dotacje z Unii, czy urzędu, otwarło mi wiele kanałów oficjalnej promocji oraz pomogło usystematyzować cennik i sprawy finansowe. Teraz pewnie zapytacie “Żyjesz wyłącznie z fotografii?”. Nie, jestem róznież pracownikiem etatowym.

Teraz….

Działalność na szerszą skalę pchnęła mnie do wielu inwestycji. Sprzęt zakupiony w tym roku ogromnie przyczynił się do poprawy jakości moich zdjęć. W tym miejscu muszę również okazać swoją wdzięczność Kasi, która użyczała mi swoich narzędzi (Kasiu, 70-200 jest niezastąpiony). Pracuję więcej, pracuję cały czas. Nad sobą, dla Was. Wieczory spędzam przed komputerem, jednocześnie starając się poświęcać jak najwięcej czasu moim dwóm wspaniałym synom i kochanej żonie. Spełniam się rodzinnie jak i zawodowo, mój starszy syn mówi lepiej po angielsku niż po polsku, a gotowe zdjęcia staram się oddawać w ekspresowym tempie (i tak jeszcze zbyt wolnym, wybaczcie).

Jestem 18 godzin na dobę do Waszej dyspozycji. Wiem, że brzmię w tym momencie jak nolife. Mój kolega Michał trafnie powiedział, że to nie jest nolife. To jest mój life.

Żyję fotografią na codzień, staram się dawać Wam jak najwięcej siebie. Raczkuję serią #retuszw4minuty, jednocześnie poznając tajniki montażu wideo, które coraz bardziej motywują mnie do rozszerzenia swojej działalności o produkcje filmowe. Organizuję minisesje kobiece, by fotografia przestała być “towarem” luksusowym, a zaczęła być niedrogą i piękną pamiątką dla wszystkich.

A jaki będzie 2019? Postanowienia?

Będzie pracowity. Będą sesje buduarowe, będą wesela… Na tym skupię się zawodowo w 2019. Mam też ogromną nadzieję, że 2019 nie minie mi tak szybko jak 2018 i pozwoli mi się realizować, cieszyć pięknymi kadrami i chwilami.

Postanowienia…. Nie ma, są życzenia i nadzieje. Chciałbym utrzymać kontakty, które pozyskałem w tym roku z wspaniałymi ludźmi. Chciałbym tylko by było przynajmniej tak dobrze jak w 2018.

Korzystając z okazji Waszej uwagi, chciałbym życzyć Wam udanego, pełnego sukcesów i szczęścia nadchodzącego roku. Kochani, nie patrzcie na to co było, tylko na to co być może, spełniajcie swoje marzenia i dążcie do swoich celów wytrwale.

Retusz w 4 minuty #2

W drugim odcinku retuszujemy glamour. O definicji tego gatunku oraz różnicach między glamour, a sesją buduarową przygotuję dla Was osobny artykuł.

Zdjęcie wykonałem w jednym z apartamentów Górska Legenda w Szczyrku na potrzeby promocji własnej działalności. Mimo ładnego światła zastanego pomagałem sobie lampą reporterską i białą parasolką by wypełnić cienie. Pozostałe parametry zobaczycie pod filmem. Zdjęcie, które widzicie jako nieobrobione jest już, tak naprawdę, po wstępnej obróbce kolorystycznej w C1. Pokazałem je takie dlatego, że pracuję nad zestawem styli, które będzie można kupić w połowie nadchodzącego roku (mam nadzieję) i nie chcę jeszcze pokazywać zmian jakie wprowadzają na fotografii.

Do filmu dodałem tym razem timer obrazujący prawdziwy upływ czasu pracy. Nie spieszyłem się dziś zbytnio- delikatnie ponad godzinkę. Możecie również zerknąć na slider przed i po.

Zdjęcie

Canon 6D I

Canon 35mm f/1.4L EF USM

@

ISO 160 1/200s f/2,5

Retusz

CaptureOne 12 → Photoshop CC → CaptureOne 12

Frequency Separation

Dodge & Burn

Porównanie
Sesja Buduarowa Żory Damian Szymanek

Retusz w 4 minuty #1

Jakiś czas temu mój pierwszy film w którym pokazuję proces retuszu zdjęcia zyskał bardzo pozytywny odbiór. Bardzo się ucieszyłem, gdy w ankiecie na Instagramie kilkadziesiąt osób odpowiedziało, że chętnie zobaczy taki film cyklicznie.

I tak pojawił się świetny (mam nadzieję) pomysł. Nieważne czy obróbka będzie trwała 30 (bo przeważnie w 30 minutach staram się zmieścić obrabiając portret), czy 300 (standardowo przy beauty) minut, zawsze będzie odpowiednio przyspieszona, by streścić Wam całą moją pracę w 4 minuty, które Was nie zanudzą, a pewnie zaciekawią. Wpis na blogu opatrzę zbliżeniami na detale, before/after oraz exifem zdjęcia. Nie mam jeszcze pomysłu jak często będzie pojawiać się film, zastanawiam się nad cotygodniową publikacją, jednak praca może mi to uniemożliwić. Postaram się w miarę możliwości publikować ankietę przed każdym następnym nagrywaniem, byście sami mogli wybrać, jakie zdjęcie będziemy obrabiać.

 

Czas pokaże jak rozwinie się ten projekt i z jak dużym zainteresowaniem się spotka. Zapraszam więc do subskrypcji i komentowania.

Zdjęcie

Canon 6D I

Canon 35mm f/1.4L EF USM

@

ISO 250 1/160s f/3.2

Retusz

CaptureOne 12 → Photoshop CC → CaptureOne 12

Frequency Separation

Dodge & Burn

Polityka Prywatności
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy
Youtube
Consent to display content from Youtube
Vimeo
Consent to display content from Vimeo
Google Maps
Consent to display content from Google